Popełniający grzech nieczystości nie mają wstępu do Królestwa Bożego: „Żaden rozpustnik ani nieczysty nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa” (Ef 5,5). Taka postawa wiąże się z uprzedmiotowieniem zarówno siebie, jak i drugiego człowieka oraz ze stępieniem uczuć.
W końcu zebrałam się na odwagę i wyspowiadałam się z nieczystości, ale ze świętokradztwa nie (nie wiedziałam że zatajenie grzechu jest grzechem ciężkim). Od zatajenia grzechu przy spowiedzi minęło ok. roku. Bardzo żałuję i jak najszybciej pójdę do spowiedzi. Tylko nie wiem jak mam powiedzieć to w konfesjonale.
Nigdy nie zareagował. Nie zdobył się na to, by podzielić się z potrzebującym swoim jedzeniem, piciem, ubraniem, mieszkaniem. Właśnie to było jego winą: to, czego nie zrobił! To grzech, który nazywamy grzechem zaniedbania i wyznajemy podczas każdej Eucharystii, mówiąc: „bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i
Vay Nhanh Fast Money. 3/24 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze PoprzednieNastępneSwiętokradztwoGrzechem ciężkim jest przyjęcie Komunii w sposób świętokradzki, i znieważenie Najświętszego wypadku przyjęcia Komunii w stanie grzechu ciężkiego wystarczy wyznać to dowolnemu księdzu w trakcie spowiedzi. W przypadku sprofanowania Najświętszego Sakramentu, czyli: porzucenia, podeptania, przechowywania w celu świętokradzkimitp. sprawca naciąga na siebie karę ekskomuniki latae sententiae, z której zwolnić może jedynie Stolica Apostolska.
Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki (J 3,19). Zły duch, diabeł nieczystości działa przez przesycone seksem czasy. Jednakże grzechy nieczyste znane są od początków świata i wcale nie są to grzechy powstałe wraz ze współczesną cywilizacją. Orgie znane były już w starożytności, prostytucja jest nazywana najstarszym zawodem świata, córki Lota dopuściły się kazirodztwa (Rdz 19,30-38), a Sodoma i Gomora zostały zniszczone właśnie z powodu lubieżności mieszkańców (Rdz 18,20-19,29). Z serca przez oko po dłoń Kto pożądliwie patrzy na kobietę (lub mężczyznę) już w sercu swoim dopuścił się z nią (z nim) cudzołóstwa (Mt 5,27-28). Ludzie mający upodobanie w grzechach nieczystych chcieliby uznać to za przesadę, nie słyszeć tego upomnienia; a tymczasem odnosi się ono nie tylko do spojrzenia, lecz także do myśli, wyobrażeń, i pragnień nieczystych. Człowiek pełen nieczystości nie tylko pożądliwie spoglądając na przechodzącą obok kobietę (mężczyznę) popełnia grzech nieczysty. Nieczystość ludzkiego spojrzenia pochodzi z głębi jego nieczystego serca, tak więc podobnie jest z oglądaniem pornografii i jej produkcją, wysyłaniem swoich nagich zdjęć i proszeniem o nie, oglądaniem striptizu i wykonywaniem go, podglądactwem i prowokowaniem, jak chodzenie przy kimś z dużym dekoltem, w samej bieliźnie, a nawet bez niczego, przebieranie się na czyichś oczach, ekshibicjonizm, czy tzw. cyberseks. Człowiek pełen nieczystości nie zatrzymuje się jedynie na wzroku, lubi słuchać nieprzyzwoitych opowieści lub sam je opowiada, lubi dowcipy wulgarne albo chociaż z seksualną aluzją. Ponadto, do lubieżnych pragnień, nieczystego spojrzenia i nieprzyzwoitych rozmów, dodaje dotyk z seksualnym podtekstem, jawne uwodzenie, jawne i chciane z obu stron „podrywanie” albo niechciane przez osobę dotykaną różne formy molestowania. Także niby przypadkowe dotknięcia (w rzeczywistości specjalnie planowane), otarcia, itp. albo fetyszyzm (dotykanie przedmiotów w celu podniecenia seksualnego, np. należących do osoby pożądanej). Człowiek pełen nieczystości może posunąć się w swoim dotyku jeszcze dalej, popełniając grzech masturbacji. A Pan Jezus przestrzega: jeśli patrzysz pożądliwie, to twoje oko jest ci powodem do grzechu, a jeśli twoje oko jest ci powodem do grzechu, lepiej niż grzeszyć wyłup je, a jeśli dotykasz lubieżnie, to twoja ręka jest ci powodem do grzechu, a jeśli twoja ręka jest ci powodem do grzechu, lepiej odetnij ją, lepiej jest bowiem kalekim wejść do nieba, niż zatracić swą duszę w piekle (Mt 5,29-30). Od cudzołóstwa po morderstwo Nie cudzołóż (Pwt 5,18) Człowiek pełen nieczystości jest tak dalece zaślepiony przez duchy nieczyste, a grzechy nieczystości stają się w jego oczach tak przyjemne, że wydaje mu się niemożliwym, aby taka „przyjemność” mogła być grzechem. I z owładniętych nieczystością serc dwoje ludzi, zaślepionych fałszywą przyjemnością, popada we wspólny grzech (winne są obie strony, istnieje odpowiedzialność zarówno ze strony mężczyzny jak i kobiety), nieraz bagatelizując go; i stąd pochodzi wszelka rozwiązłość, seks bez ślubu, prostytucja, sponsoring, galerianki, czynny homoseksualizm, orgie, młodzieżowa „zabawa w słoneczko”, seks grupowy, poligamia. Człowiek pełen nieczystości może z czasem popaść w nałóg i uzależnienie od seksu, a nawet popełnić takie zwyrodnienia jak gwałty, pedofilia czy zoofilia. Kto oddala swoją żonę, a bierze inną popełnia cudzołóstwo (Mt 5,32). Człowiek, który decyduje się na małżeństwo, będąc nieczystym popełnia zdrady czy rozwodzi się w celu ponownego ożenku. Rozwody wielokrotnie są także związane z nieprzemyślanym zawarciem małżeństwa. Ludzie, którzy nie zdążyli się dobrze poznać przed ślubem i zawarli go pochopnie, odkrywają potem, że nie potrafią ze sobą żyć, i szukają nowych partnerów, ponieważ uważają, że mają prawo ułożyć sobie życie w nowym związku. Jednakże kto oddala swoją żonę/męża, a bierze inną/innego popełnia cudzołóstwo (Mt 5,32). Z grzechami nieczystymi wiążą się także grzechy aborcji, antykoncepcji i in vitro. Zdarzają się przypadki, że kobiety, które dokonały aborcji (mając także inne przyczyny) potrzebowały pomocy egzorcysty albo modlitwy o uwolnienie. W pewnym sensie podobne zniewolenia demoniczne powodują także różne nadużycia seksualne w sektach, takie jak rytualne gwałty czy wymienianie się partnerami; przy tym, sekty czasem zmuszają swoje członkinie do aborcji, ale są też takie, w których członkinie-matki oddają swoje dzieci diabłu, albo przez ustne ofiarowanie, albo do rytualnych morderstw (są to skrajne przypadki). Kpiąc z celibatu Dla czystych wszystko jest czyste, a dla nieczystych wszystko jest nieczyste (Tt 1,15), dlatego ludzie pełni nieczystości myślą, że celibat jest niemożliwy, dlatego oczerniają żyjących w celibacie, dlatego wyśmiewają dziewictwo. A duch nieczystości pląta się wśród ludzi i wciąż próbuje ich zwieść. Wmawia nowo-powołanym, że celibat jest za trudny i tak próbuje ich zniechęcić. Próbuje nakłaniać do grzechów nieczystych, a kiedy w wypadku osób poświęconych Bogu okazuje się to nieskuteczne, powoduje mnóstwo oszczerstw i pomówień przeciw nim. Demon nieczystości próbuje wmówić ludziom, że celibat jako przedmiot wyboru, a nie obowiązek, byłby ponoć „rozwiązaniem na zwiększenie ilości powołań” i próbuje w ten sposób podważyć wielką wartość ślubowanej czystości, celibatu, dziewictwa; a czyni to, bo wie jak wielką wartość ma ślubowana czystość, i wie, jak ogromnie wiele traci ten, kto nią wzgardzi. Złe duchy nienawidzą czystości, gdyż wiedzą, że jest największą z cnót: nieskazitelnie czysty Jezus, dziewicza Maryja i zastępy świętych dziewic, w tym te, które umarły śmiercią męczeńską, broniąc swojej czystości, jak np. bł. Karolina Kózkówna. Złe duchy nienawidzą czystości, mają natomiast wielkie upodobanie we wszelkich grzechach nieczystych; cieszy ich zwodzenie ludzi nieczystością, gdyż wiedzą, że nieczystość jest najprostszą drogą do piekła: „dla rozpustników przygotowany jest udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką, to jest śmierć druga” (Ap 21,8). Zakażenie duszy „Obrzydliwością jest dla Pana grzech nieczysty” (2Sm 12,27; Kpł 18,26). Gdyby spojrzeć na nieczystość od strony Boga, można by dostrzec, że nieczystość jest prawdziwym brudem i zakażeniem duszy. Niektórzy ludzie nazywają sprawy nieczyste „rozkoszami cielesnymi”, poza tym nie wstydzą się całować w obecności innych bądź opowiadać o swoich erotycznych „przygodach”. Jednakże, gdy spojrzeć od strony duchowej, można dostrzec, że grzechy nieczyste nie są atrakcyjne, lecz odrażające, a człowiek zatracony w grzechach nieczystych jest nie-czysty, czyli po prostu brudny. Poza tym nieczystość jest prawdziwym zagrożeniem dla ludzkiego zbawienia; czasami staje się pewnym zakażeniem duszy, które jak duchowa sepsa rozwija się z małej zanieczyszczonej błotem rany; zakażenie takie rozprzestrzenia się i może doprowadzić do trwałych negatywnych konsekwencji, a nawet do śmierci. Dlatego Pan Jezus zasugerował, że czasem lepsza byłaby „amputacja zakażonej części”, niż doprowadzenie się do śmierci wiecznej (Mt 5,29-30). W tym wszystkim najgorsze w człowieku nieczystym jest to, kiedy uważa, że jego grzech nie jest grzechem, lecz potrzebą, która podobnie jak jedzenie jest czymś naturalnym, a nawet dobrym. Tymczasem nieczystość jest grzechem, od lekkich myśli, przez słowa i pragnienia, aż do ciężkich czynów. To, jak wielkim grzechem jest nieczystość, najlepiej usłyszeć od samego Pana Jezusa, który ukazał św. Faustynie, że każda nieczystość była biczem rozrywającym Jego skórę w czasie biczowania, zadając Mu najpotworniejszy ból (Dzienniczek, 445). Lekarstwem na nieczystość jest czystość wszelkiego rodzaju, im większa, tym lepiej; czystość myśli, woli, pragnień, wyobraźni, rozmów, spojrzeń, i oczywiście ciała, należna wstydliwość i właściwy do swojego stanu czysty sposób życia. dla powołanych życie w czystości ślubowanej i idealnej we wszystkim; dla małżeństw brak zdrad, erotycznych „zabawek” i rozmów, itd.; dla samotnych, rozwiedzionych i młodych pozostawanie we wstrzemięźliwości, unikanie pornografii, itd. Jeśli komuś trudno jest zachowywać czystość swego stanu, pomocną jest częsta spowiedź i dokonywanie prostych zmian, np. każdy zamiast pornografii może obejrzeć komedię, zamiast masturbacji może iść na spacer, zamiast plotek o romansie może porozmawiać o sprawach polityki, itd. Zachowywanie czystości nie jest czymś szczególnie trudnym, wręcz jest łatwe, jeśli tylko szczerze się tego pragnie, przecież Bóg nie powołuje do nieczystości, lecz do świętości (1 Tes 4,7). Anna M. Noworol, OV Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2017.
Skąd się biorą pokusy i czym różnią się od grzechu? Dlaczego nie można mylić grzechu z popędami? Czy święci także mieli pokusy? I wreszcie: jak rozumieć słowa modlitwy „Ojcze nasz”: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Czy Bóg nas kusi?... To tylko część dylematów, z jakimi zwrócił się do mnie jeden z czytelników. Jesteśmy wolni. Możemy wybierać, co ma być priorytetem w naszym życiu. Ustalać hierarchię wartości i decydować o wyborze dobra lub zła. To są fakty. Jest jednak ktoś, komu zależy, aby poplątać nam ścieżki, zło pomieszać z dobrem, oryginał zasypać fałszywkami. Kto sam będąc aniołem ciemności, przywdziewa postać anioła światłości („Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość” - 2 Kor 11,14), aby doprowadzić nas do zguby. Pisał św. Augustyn: „Raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę”. Oto nasze doświadczenie. Jesteśmy ciągle kuszeni. Św. Piotr przestrzegał: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1 P 5,8-9). Pokusa nie jest jednak tożsama z grzechem. Grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze zła, na przyjęciu postawy sprzecznej z miłością, na odwróceniu się od Stwórcy i zwróceniu ku stworzeniu. Pokusa zaś to czynnik pobudzający do jego popełnienia. Sama z siebie jeszcze niewiele znaczy! Przecież Jezus też był kuszony. Pokusa może mieć różne źródło: szatan, wady i nałogi tkwiące w człowieku, chęć panowania, źli ludzie, egoizm, zdeprawowane środowisko, w którym żyjemy, zły przykład itp. Diabeł zawsze prezentuje nam grzech jako coś pociągającego, subiektywnie dobrego, jako element rozwoju, atrybut wolności itp. Doskonale strukturę pokusy pokazuje rozdział trzeci Księgi Rodzaju. Katechizm podpowiada, że wewnętrznym źródłem złych wyborów mogą być też tkwiące głęboko w nas, odziedziczone po prarodzicach pożądliwości i skłonności stanowiące dziedzictwo grzechu pierworodnego. Walka z pokusą jest zawsze zasługą dla nieba! Ani dobre, ani złe Grzechem nie są także uczucia, emocje. Same z siebie nie mają wartości: nie są ani dobre, ani złe. Uczucia, emocje ku czemuś/komuś prowadzą. Czasem przychodzą nie wiadomo skąd, niezależnie od nas. Rozpalają wyobraźnię, zabierają spokój, stają się źródłem udręki albo euforii. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocje zaczynają mieć wpływ na nasze decyzje - gdy przeobrażają się w działanie. A te już podlegają ocenie moralnej. Niemoralne jest wywoływanie określonych uczuć (np. podtrzymywanie w sobie pragnienia zemsty, odwetu), poddawanie się myślom sprzecznym z zasadą miłości, prowokowanie złych emocji, co może zakończyć się „przekuciem ich” w konkretne grzeszne zachowania. Warto też pamiętać, iż nie jest grzechem również doznawanie przyjemności. Czasem Kościołowi „przyprawia się gębę”, twierdząc, że w swoim nauaczaniu jest on wrogiem wszystkiego, co jest - bądź może być - przyjemne. To nieprawda. Kościół uczy, że przyjemność i poczucie szczęście nie mogą zastąpić prawdy i dobra. Katechizm podaje, że zawsze zagrożeniem dla człowieka jest moment, gdy szuka przyjemnych doznań w niemoralny sposób. W tych wypadkach grzechem jest nie tyle doznawanie przyjemności, co sprzeczny z miłością sposób jej wywoływania. Dalej: żaden popęd, który odkrywamy w sobie, również nie jest sam z siebie grzechem. Wszystkie czemuś mają służyć („Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę [...] A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”) - por. Rdz 1,28-31). Pan Bóg, stwarzając nas takimi, a nie innymi, niejako zabezpieczył nas przed autdestrukcją. Jesteśmy jednak zobowiązani do kontroli popędów. Nie mogą nas zdominować. Podobnie jak uczucia, mogą stać się przyczyną upadku. Dzieje się tak wówczas, gdy człowiek zaspokaja je w sposób niezgodny z przykazaniani Bożymi, kierując się egoizmem, pragnieniem przyjemności czy szczęścia za wszelką cenę. Bóg nikogo nie kusi Jak rozumieć słowa modlitwy: „I nie wódź nas na pokuszenie”? Sens Modlitwy Pańskiej oddaje jej współczesne tłumaczenie zapisane w Piśmie Świętym: „I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6,13). Św. Jakub wyjaśnia kwestię w następujący sposób: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” (Jk 1,13). Do grzechu wiodą człowieka jego egoistyczne skłonności, szatan oraz inni ludzie. Bóg natomiast udziela łaski, aby mógł się oprzeć wszystkim pokusom. Natomiast w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy, aby pokusy nie były większe niż nasze siły wsparte łaską Bożą. Zwracamy się w niej do Ojca Niebieskiego, aby w ich obliczu nie pozostawił nas bez swojej potężnej pomocy. Wielu świętych, a nawet sam Chrystus, doznawało licznych pokus. Bóg je dopuszcza. Doskonałość nie polega bowiem na ich niedoznawaniu, lecz na silnej miłości zdolnej oprzeć się wszelkim atakom zła. Pokusa nie jest grzechem, a jeśli bywa zwalczana, staje się okazją do wzrostu miłości, dojrzewania do świętości. Opieranie się jej wyrabia cierpliwość, wytrwałość i wierność. Odrzucanie - dzięki łasce Bożej - przyczynia się do zdobywania zasług. Najskuteczniejszą bronią przeciwko pokusie jest modlitwa, szczególnie różańcowa, ofiarowanie swojego życia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi, post i jałmużna. Nie należy też szukać okazji do grzechu, kto bowiem naraża się na niebezpieczeństwo, ten łatwo może w nim zginąć (por. Syr 3,26). KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKIEcho Katolickie 49/2017 opr. ab/ab
jak się spowiadać z grzechu nieczystości